Aktualności Prośba o pomoc dla Łukasza

Komentarzy: 35 »

Do naszej fundacji zwrócił się o pomoc motocyklista poszkodowany w wypadku. Łukasz w wyniku zderzenia na motocyklu z ciężarówką doznał bardzo poważnych obrażeń ciała. Sprawca nie przyznaje się do winy i przeciąga całą sprawę jak tylko się da. Łukasz potrzebuje pieniędzy na leki i rehabilitację. Prosimy zatem wszystkich ludzi dobrego serca o choćby najmniejsze wpłaty na wydzielone subkonto z pomocą dla Łukasza. Subkonto założone zostało w rachunku naszej fundacji i 100% zebranych środków zostanie przekazana na rzecz Łukasza.

Fundacja „DUAE ROTAE”
ul. Woj. Pol. 13
58-200 Dzierżoniów
numer rachunku bankowego – pomoc dla Łukasza
73 2130 0004 2001 0244 0899 0004

Oto list Łukasza do naszej fundacji:

FUNDACJA DUAE ROTAE

ZWRACAM SIĘ Z UPRZEJMĄ PROŚBĄ O POMOC W ZAKUPIE LEKÓW

26.03.2010 ULEGŁEM WYPADKOWI MOTOCYKLOWEMU.WYPADEK NASTĄPIŁ NIE Z
MOJEJ WINY-SPRAWA JEST W TOKU.PRZECIWKO SPRAWCY WYPADKU -KIEROWCY TIRA
ZOSTAŁ WYTOCZONY PROCES Z NADANIA PROKURATURY W OSTROWIE
WIELKOPOLSKIM.NA FINAŁ ZAPEWNE BĘDĘ CZEKAŁ DŁUGO.KIEROWCA TIRA ROBI CO
TYLKO MOZE ABY ODWLEC W CZASIE ZWYROKOWANIE GDYŻ NIEJAKO Z AUTOMATU
KONSEKWENCJĄ BĘDZIE ZATRZYMANIE PRAWA JAZDY Z UWAGI NA MOJE OBRAŻENIA
ORAZ POSTAWIENIE ZARZUTU Z ART.177

W WYPADKU DOZNAŁEM ROZLEGŁYCH OBRAŻEŃ,KTÓRE TYLKO POBIEŻNIE WYMIENIĘ:
-ZŁAMANIE IIIGO STOPNIA TYPU OTWARTEGO ,SPIRALNEGO Z LICZNYMI ODŁAMAMI
ORAZ STANEM ZMIAŻDŻENIOWYM LEWEJ GOLENI ORAZ KOŚCI STRZAŁKOWEJ
-ZMIAŻDŻENIE LEWEGO MIĘŚNIA ŁYDKOWEGO
-ZERWANIE WIĄZADŁA KRZYŻOWEGO
-WYAMPUTOWANIE ORAZ ZERWANIE WIĄZADŁA RZEPKI
-WYŁAMANIE KŁYKCIA WIĄZADŁA RZEPKI
-PĘKNIĘCIE PRZEZPANEWKOWE BIODRA
-PĘKNIECIE 3 CH KRĘGÓW PIERSIOWYCH
-ZŁAMANIE 4CH ŻEBER
-STŁUCZENIE MOSTKA
-ODBICIE PŁUC Z PODBIEGNIĘCIEM WODĄ
-WYBITE BARKI,SKRĘCONY PRAWY NADGARSTEK
-URAZ ZMIAZDŻENIOWY ,RANY CIETE I SZARPANE LEWEJ DŁONI,ZMIAŻDŻONE I
POŁAMANE ŚRÓDRECZE ,KOŚCI PALICZKÓW ,STAWY PALICZKOWE,JEDEN PALEC
PRAKTYCZNIE URWANY
-WSTRZĄS MÓZGU,ZABURZENIA PAMIECI I RÓWNOWAGI
BYŁEM DWUKROTNIE REANIMOWANY,JESTEM JUZ PO 4CH OPERACJACH.O NOGE
WALCZYLIŚMY PRZESZŁO TYDZIEŃ…WYGLĄDAŁA JAK TRUPIE
ŚCIERWO…NADAWAŁA SIE TYLKO DO AMPUTACJI-CHYBA TYLKO CUDEM JESZCZE
JEST…
Z MŁODEGO WYSPORTOWANEGO FACETA STAŁEM SIE NA TEN CZAS CHOLERNĄ
ROŚLINĄ,JESTEM TERAZ JEDYNIE UDRĘKĄ DLA RODZINY.MAM NIESPRAWNĄ CAŁĄ
LEWĄ POŁOWĘ CIAŁA…NOGA RĘKA,KRĘGOSŁUP.W NODZE BRAKUJE MI OK
4CM.GOLENI -NOGA JEST ZESPOLONA NA GWOZDZIU ŚRÓDSZPIKOWYM,SĄ DODATKOWE
KOMPLIKACJE W POSTACI BRAKU ZROSTÓW,3,5MCA OD WYPADKU I POSKŁADANIA
NOGI.W DŁONI BRAKUJE RÓWNIEŻ KOSCI STAWY SA SZTYWNE I POJAWIAJĄ SIE
JUŻ PRZYKURCZE.CZAS NIBY LECZY RANY…W MOIM PRZYPADKU DZIAŁA JEDYNIE
NA NIEKORZYŚĆ.FUNDUSZ ZDROWIA ZAPROPONOWAŁ MI OPERACJE REKONSTRUKCJI
DŁONI….ZA 4LATA I 8MIESIĘCY-WTEDY TO BĘDĘ MIAŁ TAKIE PRZYKURCZE ŻE
TYLKO DZIECI W PRZEDSZKOLU BEDĘ MÓGŁ SZPONEM STRASZYC.JESTEM JEDYNYM
ŻYWICIELEM RODZINY MAMY DORASTAJĄCEGO SYNKA.FINANSOWO JESTEŚMY W
TRAGICZNEJ SYTUACJI-NIE MAM PIENIĘDZY NA DALSZE OPERACJE,PRZYJMUJĘ
HORMON WZROSTU KTÓREGO JEDNA FIOLKA KOSZTUJE 1500-JEST TO ILOŚĆ
WYSTARCZAJĄCA NA OK.2,5TYGODNIA..MUSZĘ KONTYNUOWAĆ LECZENIE PRZEZ
3-4MCY.MOŻE DZIĘKI TEMU RUSZY WZROST OKOSTNEJ I BĘDĘ MÓGŁ PRZYSTĄPIC
DO WSZCZEPIENIA MATERIAŁU Z BANKU KOŚCI ORAZ ZASTOSOWAĆ CZYNNIK
WZROSTU WYSEPAROWANY Z MOJEJ KRWI.SIADAM JUŻ PSYCHICZNIE

PRZED WYPADKIEM 12LAT ĆWICZYŁEM ZAPASY,3,5ROKU JUDO,UPRAWIAŁEM
WSPINACZKE,MOTOCROSS ORAZ BYŁEM ZAPALONYM ROWERZYSTĄ-Z ŻONĄ ROBILIŚMY
MARATONY PO GÓRACH,BRAŁEM UDZIAŁ W LICZNYCH ZAWODACH. NA MOTOCYKLU
ZJECHAŁEM PRAKTYCZNIE CAŁĄ EUROPĘ
DODATKOWO CHORUJE NA CUKRZYCE KTÓRA WTEDY JEST W ZGODZIE Z CHORYM I
NIE POWODUJE PROBLEMÓW KIEDY JEST RUCH,SPORT.MAM ŚWIADOMOŚĆ IZ
WRESZCIE DOSTANĘ PIENIĄDZE W RAMACH ODSZKODOWANIA,ŻE BYĆ MOZE BĘDZIE
TO WYSTARCZAJĄCA KWOTA NA REHABILITACJE ETC.JEST JEDNO ALE-WTEDY
BĘDZIE JUZ DLA MNIE ZA PÓŻNO.MUSZĘ RATOWAĆ TO CO JEST JESZCZE TERAZ DO
URATOWANIA-PO TRZECH MIESIĄCACH ŻYCIA JAKO PIERDOLONY KALEKA,CHOLERNA
ROŚLINA MAM DOSYC-NIE WYOBRAŻAM SOBIE ŻYCIA TOCZĄCEGO SIĘ W RYTMIE
SPACERÓW O KULACH ,WÓZKU,ZASTRZYKÓW I TELEWIZORA
POMÓŻCIE MI PROSZĘ ZDOBYĆ CHOCIAŻ CZĘŚĆ TEGO CO UTRACIŁEM,CHCĘ
WIEDZIEĆ-BYĆ PEWNYM ŻE ŻYCIE BĘDZIE JESZCZE MIAŁO TAKI CUDOWNY SMAK
JAK KIEDYŚ

ŁUKASZ

Poniżej przedstawiamy dwa zdjęcia obrazujące stan zdrowia Łukasza, wybraliśmy te mniej drastyczne.

Wypadek Łukasza

Wypadek Łukasza

Tagi: ,

Aktualności Można płacić jednogroszówkami za przejazd autostradą. Sąd uniewinnił motocyklistę

Brak komentarzy »

Krakowski sąd uniewinnił dziś motocyklistę od zarzutu tamowania ruchu na autostradzie poprzez wnoszenie opłat jednogroszówkami. Jak stwierdził, monety jednogroszowe są legalnym środkiem płatniczym w Polsce.

Sąd uchylił w tej sprawie zaoczny wyrok nakazowy, na mocy którego motocyklista Maciej S. został skazany na 200 zł grzywny. W wyniku sprzeciwu Macieja S. rozpoznał sprawę na rozprawie i uniewinnił motocyklistę.

- Według obowiązujących w Polsce przepisów, prawnym środkiem płatniczym w Polsce są złotówki, natomiast każda złotówka dzieli się na sto groszy. Dlatego nie można uznać za zachowanie sprzeczne z prawem faktu, że ktoś płaci należność za przejazd płatnym odcinkiem autostrady drobnymi monetami – stwierdził sąd.

„Nie ma obowiązku płacenia odliczoną kwotą”

W uzasadnieniu wyroku uniewinniającego sąd podkreślił, iż prawdziwe okazały się wyjaśnienia motocyklisty, że nie brał on udziału w proteście, ponieważ pojawił się przy bramce godzinę przed rozpoczęciem akcji. Sąd stwierdził także, że działania obwinionego nie były nakierowane na utrudnianie ruchu i nie cechowały się wyjątkową opieszałością. – Podawał on pieniądze określonymi partiami; nie ma prawnego obowiązku płacenia odliczoną kwotą – mówił sąd w uzasadnieniu.

Był to kolejny proces w sprawie protestów motocyklistów przeciwko ponoszeniu takich samych kosztów za przejazd autostradą A4, jak kierowcy samochodów osobowych. W środę w dwóch innych procesach sąd uznał, że motocykliści popełnili wykroczenia polegające na tamowaniu ruchu lub poruszaniu się pieszo po pasie ruchu i ukarał ich grzywną lub naganą.

Motocykliści chcą płacić mniej

Kilkukrotny protest motocyklistów przy bramkach autostrady A4, polegający głównie na masowym podjeżdżaniu do bramek poboru opłat i uiszczaniu opłat monetami o niskich nominałach, dotyczył wysokości tych opłat. Zdaniem motocyklistów, powinni oni płacić mniej niż kierowcy samochodów, ponieważ samochody bardziej niszczą nawierzchnię.

Protestujący podkreślają, że w Europie motocykle albo płaca mniej niż samochody, albo w ogóle nie płaca za przejazd autostradami.

Jak podała mediom firma Stalexport Autostrada Małopolska, zarządzająca autostradą A4, poinformowała ona policję o „27 przypadkach ewidentnego, zamierzonego tamowania ruchu i sześciu przypadkach łamania przepisów o ruchu drogowym, takich jak spacerowanie po autostradzie czy grupowe leżenie na środku jezdni”. Na podstawie tych zawiadomień policja przygotowała wnioski o ukaranie.

Już wcześniej media cytowały komentarz Miejskiego Rzecznika Praw Konsumentów w Krakowie, który stwierdził, że „moneta 1-groszowa jest takim samym pieniądzem jak złotówka, dwa lub pięć złotych. Dodał, że nie ma przepisów nakazujących Polakom chodzenia na zakupy tylko z odliczoną kwotą. A zapłata za przejazd autostradą A4 Kraków – Katowice jest niczym innym jak wykupieniem biletu”.

Aktualności Brawurowy pościg w środku miasta. Brawo Seba!

Brak komentarzy »

Te wydarzenia rozegrały się dziś około siedemnastej. Aneta Piotrowska prowadzi kiosk niemal naprzeciw zebry, na której doszło do wypadku, a właściwie dokładnie naprzeciw miejsca, gdzie spadł z maski wózek.

- Sama mam trójkę dzieci, dlatego szczególnie mnie to poruszyło. Wie pan coś o tym małym? Żyje? – pyta.

Na wiadomość, że dzieciom nic nie jest, wyraźnie się uspokaja. Mówi, że na tym przejściu co chwilę dochodzi do potrąceń i że sama woli przejść kawałek dalej, łamiąc przepisy, ale jest bezpieczniej.

- Ta kobieta była gdzieś w połowie przejścia. Jednego chłopca prowadziła za rękę, drugie dziecko pchała przed sobą w wózku. I wtedy ten samochód wjechał w nich. Tego starszego chłopca tylko drasnął. Wózek wiózł na masce, aż tutaj mu spadł – wskazuje ręką. – Chwilę później przejeżdżała granatowa mazda. Zatrzymała się. Wysiadł mężczyzna, miał stetoskop – pewnie był lekarzem. To on wyjął tego dzieciaczka z wózeczka i położył na trawie. Karetki były za moment. Bardzo szybko.

Kobieta spacerująca z dziećmi nie była ich mamą. To opiekunka. Na tyle rozsądna, że zapięła dziecko, które wiozła w spacerówce, pasami, żeby nie wypadło.

- Być może dzięki temu obrażenia nie są aż tak wielkie – mówi Mirosława Rudzińska z biura prasowego KWP. – Dziecko przewieziono do szpitala przy Unii Lubelskiej. Ma obrażenia głowy, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Drugi chłopiec mniej ucierpiał.

- Przez chwilę leżał na pasach, ale wstał o własnych siłach i przyszedł do wózka – przypomina sobie Aneta Piotrowska.

Wypadek obserwował jadący motocyklem Sebastian Wołosz, pracownik zakładu fotograficznego na Duńskiej. Gdy zobaczył, że samochód się nie zatrzymuje, ruszył za nim.

- Makabrycznie to wyglądało, centralnie przejechał wózek. Chciałem go zatrzymać od razu, ale się nie udało. Zacząłem go gonić po mieście. Przejechałem dobre kilka kilometrów – opowiada. Momentami 120 na godzinę.

Po drodze kilka razy Sebastian próbował wyprzedzić uciekające auto i zajechać mu drogę.

- Ten wówczas odbijał w lewo, spychając mnie z jezdni. Kilka razy uderzył w motor. Zjeżdżałem na przeciwległy pas, zwalniałem i dalej go goniłem – opowiada.

Mazda z rozbitymi światłami i pokiereszowanym przodem wjechała w wąskie uliczki Bolinka. Przez Cyryla i Metodego, św. Marcina dojechała do Rynkowej. Tam pirat zatrzymał się, wyskoczył z auta i zaczął uciekać. Sebastian rzucił motocykl i z ważącym kilkanaście kilogramów plecakiem, w kasku na głowie ruszył za nim. Dopadł go między garażami a skarpą.

- Pomógł mi jakiś mężczyzna. Powaliliśmy go na ziemię. Krzyczał „ja nic nie zrobiłem, nikogo nie potrąciłem, przepraszam, przepraszam” – wspomina Sebastian.

Ktoś zadzwonił na policję. Nawet nie wiadomo kto.

- Jak go ścigałem, cały czas trąbiłem i wołałem, by ludzie zadzwonili na policję – mówi Wołosz.

Policjanci przyjechali parę minut po tym jak Sebastian dopadł sprawcę. Mężczyzna. 35 lat. Badanie alkomatem wykazało u kierowcy mazdy 1,5 promila alkoholu.

Wieści między ludźmi rozchodziły się momentalnie. Nawet kilka kilometrów od miejsca wypadku. Gdyby nie policjanci, przypadkowi przychodnie zlinczowaliby sprawcę. Jakiś mężczyzna chciał otworzyć drzwi radiowozu i wyciągnąć go ze środka: – Zabiję skur… Taki sam kilka lat temu zabił mi na drodze 12-letnią córkę i żonę! – krzyczał.

A na miejscu wypadku już krążyły plotki o zdarzeniu w kilku wersjach. – Panie, jakiś facet na motorze wjechał w wózek – mówił starszy mężczyzna. Przytaknęła mu obok kobieta.

Gdy się dowiadują, jak było naprawdę, zawstydzeni przepraszają.

Czemu go tak długo goniłeś, a potem jeszcze biegłeś za nim? – pytam Sebastiana.

- Nie wiem, skąd miałem siły i odwagę. Adrenalina – stwierdza.

Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin

Aktualności Turek – śmierć motocyklisty

Brak komentarzy »

Do tragicznego wypadku doszło w sobotę 17.04.2010 roku o godz. 12.30 w Turku na ul. Słonecznej. W wypadku śmierć poniósł kierujący motocyklem 20-letni mieszkaniec Piętna. Pomimo szybkiej udzielonej pomocy medycznej oraz użycia do transportu śmigłowca nie udało się uratować życia 20-latka.

Całe zdarzenia zaczęło się bardzo prozaicznie. Młody, bo zaledwie 20-letni chłopak pełen życia, energii i zapewne marzeń postanowił zakupić motocykl. Swoje plany chciał zrealizować w sobotę. Wtedy właśnie udał się do Turku pod wcześniej ustalony adres, gdzie oferowano do sprzedaży motocykl .

Jak ustalono strony praktycznie się dogadały i miały sfinalizować transakcję. Jednak 20-latek, aby nie kupować kota w worku; postanowił sprawdzić czy motocykl jest sprawny. Poprosił sprzedającego o krótką przejażdżkę. Pomyślał wcześniej, aby sprawdzić stan techniczny motocykla, jednak nie pomyślał, aby założyć kask ochronny. Krótka przejażdżka zakończyła się bardzo tragicznie. Na ul. Słonecznej jadący motocyklem chłopak nagle się przewrócił, spadł na jednię i uderzył w rosnące na poboczu drzewo.

Uderzenie było bardzo silne i spowodowało obrażenia wewnętrzne i uraz czaszkowo mózgowy. Pierwszej pomocy rannemu chłopakowi udzieliła załoga pogotowia ratunkowego. Jednak z uwagi na bardzo poważny stan chłopaka postanowiono go przetransportować do specjalistycznego szpitala. W tym celu na miejsce został wezwany śmigłowiec medyczny, który drogą lotniczą przetransportował rannego do szpital w Zgierzu.

Mimo udzielonej natychmiastowej pomocy 20-latek zmarł w niedzielę nad ranem w szpitalu w Zgierzu. Policjanci przybyli na miejsce zdarzenia wykonali wszystkie niezbędne czynności, które pozwolą na ustalenie, jakie były dokładne przyczyn tego tragicznego wypadku.

źródło: KWP w Poznaniu

Tagi:

Bez kategorii Przestroga dla wszystkich „nieśmiertelnych”

Brak komentarzy »

Od naszego przyjaciela z USA dostaliśmy maila ze zdjęciami jako przestroga dla wszystkich „nieśmiertelnych” motocyklistów. Wypadek wyglądał mniej więcej tak, główna drogą jechał motocyklista z prędkością około 160 km/h, z podporządkowanej wyjeżdżał kierowca samochodu i rozmawiał przez telefon komórkowy. Po chwili zdarzył się tragiczny wypadek – 3 osoby śmiertelne – motocyklista i dwie osoby w samochodzie. Uważajcie na siebie, uważajcie na innych, …

Aktualności Wielkopolska: Tragiczny wypadek – motocyklista i policjant nie żyją!

Brak komentarzy »

Wczoraj, około godz. 19, jadący od strony Poznania motocyklista wpadł na wyjeżdżający z komisariatu oznakowany radiowóz. 28-letni kierujący motocyklem zginął na miejscu, policjant zmarł po kilkunastu minutach.

Jak donoszą świadkowie wczoraj w Lipnie (koło Leszna) motocyklista uderzył w wyjeżdżającego z terenu komisariatu oznakowanego Opla Astrę.

Jerzy Maćkowiak, prokurator rejonowy w Lesznie, mówi nam, że z zeznań świadków wynika, że motocyklista jechał z bardzo dużą prędkością, a po przejechaniu skrzyżowania stanął na jednym kole. Jadąc tak uderzył w radiowóz, a siła uderzenia była tak duża, że samochód został przewrócony na bok.

Prokuratura powołała biegłego. Dziś dokona oględzin samochodów i sekcji zwłok. Prokurator podejrzewa, że wyjeżdżający z komisariatu 31-letni policjant nie zauważył jadącego na tylnym kole motocykla. Robiło się już ciemno, a przednie światło mogło być niewidoczne.

Tagi:

Aktualności Legislacyjna dziura w szkoleniu motocyklistów

Brak komentarzy »

Brak przepisów dotyczących szkolenia motocyklistów doprowadza do absurdów. W Lublinie instruktor nauki jazdy został ukarany za to, że kursant na motocyklu wjechał w samochód osobowy. W Legnicy kursantka dostała mandat za jazdę bez uprawnień, mimo że miała kamizelkę z napisem „nauka jazdy”.

Przepisy mówią tylko o tym, jak ma wyglądać egzamin. Zdający ma być ubrany w kamizelkę z ELKĄ, za nim samochodem osobowym ma jechać egzaminator z mechanikiem. Muszą mieć łączność radiową. Szkoły kopiują to rozwiązanie, ale jak mówi Maciej Kulka właściciel szkoły nauki jazdy, „nie ma żadnych przepisów dotyczących szkolenia w ruchu drogowym”.

Wszystko jest dobrze, dopóki nic się nie wydarzy. W sytuacji kiedy kursant np. się przewróci, czy najedzie na samochód, pojawia się problem.

Policjanci w niektórych przypadkach karzą kursanta mandatem za jazdę bez uprawnień, w innym – tak jak w Lublinie – sąd nakłada naganę na instruktora. – Zostałem ukarany za brak odpowiedniego nadzoru nad kursantem – mówi ukarany instruktor. I pyta: Mam za nim biec, siedzieć z tyłu, jechać w wózku bocznym? Jak mam to robić? Niestety, przepisy tego nie regulują. Zapowiada, że odwoła się od wyroku, ponieważ nie można odpowiadać za coś, co nie jest sprecyzowane.

Obecnie sytuacja jest taka, że każdy szkoli, jak uważa, a najbezpieczniej byłoby nie wyjeżdżać poza plac manewrowy, bo nie ma przepisów, które to regulują.

Krzysztof Kot

źródło informacji: RMF

Aktualności Policja alarmuje: W marcu zginęło już 10 motocyklistów

Brak komentarzy »

Tylko w tym roku na polskich drogach doszło już do 42 wypadków z udziałem motocyklistów. 10 z nich zginęło, a 33 zostało rannych – alarmuje policja. Większość z tych wypadków, w tym wszystkie śmiertelne, odnotowano w marcu.

- Rozpoczyna się sezon motocyklowy, a to niestety oznacza większą liczbę wypadków z udziałem motocyklistów. Możemy jedynie apelować o rozsądek i rozwagę. Brawura może skończyć się tragicznie – powiedział rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski.

Jak dodał, podczas poważnych wypadków motocykliści mają małe szanse na przeżycie.

25-latek zmarł w szpitalu, 19-latka uderzyła w drzewo

Przykładów na to niestety jest wiele. – W marcu, w okolicach miejscowości Poddębice (woj. łódzkie) na łuku drogi wywrócił się 25-letni motocyklista. Jechał zbyt szybko i stracił panowanie nad motocyklem. Miał złamaną rękę, kość biodrową, podejrzewano uraz kręgosłupa. Obrażenia okazały się jednak tak poważne, że zmarł po przewiezieniu do szpitala – powiedział Sokołowski.

20 marca, niedaleko miejscowości Łęczna (woj. lubelskie), panowanie nad motocyklem straciła 19-latka. Uderzyła w przydrożne drzewo. Zginęła na miejscu. Kilka dni później, w woj. pomorskim, 31-letni motocyklista zderzył się czołowo z jadącym z naprzeciwka samochodem osobowym. Oba pojazdy zaczęły płonąć. Motocyklista zginął, kierowca auta i dwaj pasażerowie trafili do szpitala.

Wystarczy sekunda nieuwagi – konsekwencje są tragiczne

- To tylko najtragiczniejsze wypadki, w których motocykliści ponieśli śmierć. Z reguły giną młodzi ludzie. Pamiętajmy, że w przypadku jazdy motocyklem wystarczy jedna sekunda nieuwagi, a konsekwencje mogą być tragiczne – powiedział rzecznik.

W 2009 roku doszło do 2576 wypadków z udziałem motocyklistów. Zginęły w nich 194 osoby, a 1228 zostało rannych.

źródło informacji: INTERIA.PL/PAP

Tagi:

Aktualności 438,2 km/h na polskiej drodze!

Brak komentarzy »

W konfrontacji ze stróżami prawa zwykły obywatel zawsze traktowany jest przez sędziego, jak potencjalny oszust, o równości wobec prawa nie ma w tym przypadku mowy. W praktyce oznacza to, że jeśli nie jesteśmy prezesami Orlenu, których stać na ekspertyzy i pokrycie kosztów sądowych, jesteśmy na przegranej pozycji. Nawet jeśli zarzucane nam wykroczenie w rzeczywistości nie miało miejsca. Są jednak takie sytuacje, w których można mieć uzasadnione podejrzenia, co do słuszności nałożonego mandatu.

W ubiegłym roku media obiegła informacja o wadliwych radarach Iskra, które podawały prędkość samochodu nawet, gdy ten stał sobie spokojne na parkingu. Okazało się, że radar wyłapywał ruchy kręcącego się wentylatora chłodnicy i na ich podstawie obliczał prędkość. Producent twierdził, że tego typu zachowanie nie wpływa na pomiary prędkości samochodów znajdujących się w ruchu. Przy okazji dowiedzieliśmy się jednak, że zawarte w instrukcji obsługi zalecenia dotyczące trybów pracy urządzeń pomiarowych (stopnie czułości) oraz kątów, pod jakimi można wykonywać pomiar są często lekceważone przez funkcjonariuszy.

438 km/h

Problemy z dokładnością pomiaru wynikają najczęściej z czasu, w jakim ten ostatni jest wykonywany. Nie wszystkie urządzenia dokonują bowiem weryfikacji prędkości drugim impulsem, stąd rozbieżności w wynikach mogą być duże. W czasie testów jednego z radarów używanych przez amerykańską drogówkę radar pracujący w tzw. trybie „POP” (mierzy prędkość pojazdu w zaledwie 67 ms nie dokonując weryfikacji kolejnym impulsem) pomylił się aż o… 46 km/h!

Oczywiście udowodnienie przed sądem, że funkcjonariusz posługiwał się radarem w sposób niezgodny z instrukcją jest praktycznie niemożliwe. Pamiętajmy też, że wszystkie używane przez polską drogówkę radary mają świadectwa homologacji, więc spieranie się o wyniki pomiarów mija się z celem. Nie oznacza to jednak, że urządzenia stosowane w Polsce są nieomylne. Na dowód tego zamieszczamy pewien filmik, który podesłał nam jeden z czytelników. Jest to zapis pościgu nieoznakowanego policyjnego radiowozu za motocyklistą. W piątej sekundzie urządzenie wskazało przez moment, że jednoślad porusza się z prędkością… 438,2 km/h! Respect!

Dodajmy jednak, że motocyklista został ukarany mandatem za jazdę z prędkością 200 km/h. Co jednak ciekawe, ta różnica prędkości i tak nie miałaby wpływu na wysokość kary.

Tagi: , ,

Aktualności Stalexport nie wyklucza obniżki opłat dla motocyklistów

Brak komentarzy »

Stalexport zgadza się z opinią, że trzeba obniżyć opłaty dla motocyklistów na autostradzie A4 – informuje reporter radia RMF FM Piotr Glinkowski. Dziennikarze radia RMF FM od wielu miesięcy wywierali presję na zarząd firmy, by w końcu usiadł do rozmów z motocyklistami.

Prezes Wojciech Gębicki ma rozmawiać na ten temat z przedstawicielami Ministerstwa Infrastruktury. Stalexport w końcu uznał, że motocykliści faktycznie mniej zużywają i niszczą drogi, dlatego opłata powinna być niższa.

Koncesjonariusz przyznał więc rację stronie, z którą tak długo walczył. Prezes Wojciech Gębicki poinformował, że chce porozmawiać z urzędnikami w resorcie infrastruktury o wprowadzeniu odrębnej kategorii dla motocykli. Konsultował się też z prawnikami i – jego zdaniem – jest to jak najbardziej możliwe.

Prezes Stalexportu twierdzi, że furtkę do zmiany opłat dla motocyklistów daje artykułu 5 ustawy o drogach publicznych z 2008 roku. Resort infrastruktury jeszcze nie odniósł się do tej propozycji, a jedynie przyznał, że w przyszłym tygodniu ustalony zostanie dokładny termin spotkania z przedstawicielami koncesjonariusza autostrady A4.

Motocykliści wierzą, że dzięki pierwszej takiej publicznej deklaracji, są bliżej osiągnięcia swego celu. – Na pewno ktoś poszedł po rozum do głowy i stwierdził, że więcej można ugrać zgodą, bo to właśnie zgoda buduje, a niezgoda rujnuje. Będziemy się bacznie przyglądać temu, co robi teraz Stalexport. Mam nadzieję, że się nie zawiedziemy i na słowach pana prezesa się nie skończy – stwierdził jeden z motocyklistów.

Reporterzy radia RMF FM podobnie jak miłośnicy jednośladów będą bacznie przyglądać się kolejnym ruchom obu stron tak długo, aż obietnice zamienią się w konkretne działanie.

Piotr Glinkowski

źródło informacji: RMF

Tagi: