Aktualności → Motocykliści i Jaworzno razem przeciwko Stalexportowi
Konflikt między władzami Jaworzna a Stalexportem rozgorzał, gdy okazało się, że miasto nie dostanie 254 mln zł unijnej dotacji na remont drogi, którą kierowcy mogliby ominąć płatną autostradę A4. – Uważam, że pieniędzy nie dostaniemy z powodu umowy, jaką państwo zawarło w 2005 roku z zarządcą autostrady – mówił Paweł Silbert, prezydent Jaworzna. Chodzi o to, że w umowie między rządem a spółką Stalexport Autostrada Małopolska znalazł się zapis, że w promieniu 30 km od autostrady nie można budować dróg krajowych ani znacząco podnosić standardu już istniejących. Silbert podejrzewa, że właśnie dlatego miasto straciło szanse na gigantyczną dotację na remont i rozbudowę DK-79, którą można ominąć punkt poboru opłat na autostradzie i wjechać na nią dopiero w Byczynie.
Silbert chce też, żeby zarządca autostrady otworzył węzeł w Jeleniu, od którego zależy rozwój Jaworzna. W okolicy są ogromne tereny inwestycyjne i władze miasta boją się, że jeśli przedsiębiorcy nie będą mieli pełnego dostępu do autostrady, nie będą chcieli otwierać tam swoich firm. Z tego powodu parę lat temu z otwarcia centrum logistycznego w okolicach węzła zrezygnowała jedna ze spółek.
Zarządca autostrady nie chce się jednak na to zgodzić. Przekonuje, że otwarcie kolejnego węzła i punktu poboru opłat nie jest konieczne, bo miasto i tak jest dobrze skomunikowane z trasą, a zgodnie z umową koncesyjną węzeł ma być zamknięty. Gdyby Stalexport otworzył punkt poboru opłat w Jeleniu, musiałby wprowadzić tam niższe opłaty za korzystanie z autostrady. Teraz kierowcy, którzy chcą z niej swobodnie korzystać muszą dojechać do punktu w Brzęczkowicach i zapłacić pełną cenę za przejazd – 16 zł w jedną stronę.
Prezydent Jaworzna nie zamierza się z tym pogodzić. Niemal codziennie śle listy do ministra infrastruktury i wytyka niemal każde niedociągnięcie zarządcy autostrady. Pisze np. o nieświecących lampach, braku ekranów akustycznych przy autostradzie czy trudnych do sforsowania wyjściach ewakuacyjnych. W sądzie będzie walczył też o ujawnienie umowy na koncesję autostrady. Stalexport zaprzecza wszystkim zarzutom.
Jutro miasto ogłosi kolejny etap walki z Stalexportem. – Zawieramy sojusz z motocyklistami – zdradzają urzędnicy. Wiadomo jedynie, że prezydent i motocykliści wyślą wspólny list do premiera Donalda Tuska. „Nie podoba nam się, że ta sama taryfa za przejazd obowiązuje motocykle i wielkie paliwożerne samochody terenowe. Nie podobają nam się weekendowe korki na bramkach, nie podoba się to, że kartą płatniczą nie można zapłacić na wszystkich stanowiskach. Nie podoba nam się, że przejazd 8 kilometrów z węzła Jeleń kosztuje 8 złotych. (…) Obiecywano nam, że gdy autostradą będzie zarządzał prywatny koncesjonariusz, będzie taniej i lepiej. Dlaczego wyszło tak, że ten odcinek autostrady jest zarówno najdroższy w Polsce i jednocześnie najgorszy w Polsce? Zmieńcie koncesje, albo zmieńcie koncesjonariusza” – czytamy w liście.
To jednak nie koniec. Motocykliści mają ponownie walczyć na autostradzie o niższe opłaty. Podczas poprzednich akcji w ramach protestu płacili za przejazd jednogroszówkami. – Teraz będą płacić stu – i dwustozłotowymi banknotami. Zobaczymy Stalexport sobie z tym poradzi – mówi jeden z pomysłodawców protestu. Dodaje, że do nowego sojuszu będzie wciągać wszystkich niezadowolonych użytkowników autostrady.

