Aktualności Motocykliści i Jaworzno razem przeciwko Stalexportowi

Brak komentarzy »

Konflikt między władzami Jaworzna a Stalexportem rozgorzał, gdy okazało się, że miasto nie dostanie 254 mln zł unijnej dotacji na remont drogi, którą kierowcy mogliby ominąć płatną autostradę A4. – Uważam, że pieniędzy nie dostaniemy z powodu umowy, jaką państwo zawarło w 2005 roku z zarządcą autostrady – mówił Paweł Silbert, prezydent Jaworzna. Chodzi o to, że w umowie między rządem a spółką Stalexport Autostrada Małopolska znalazł się zapis, że w promieniu 30 km od autostrady nie można budować dróg krajowych ani znacząco podnosić standardu już istniejących. Silbert podejrzewa, że właśnie dlatego miasto straciło szanse na gigantyczną dotację na remont i rozbudowę DK-79, którą można ominąć punkt poboru opłat na autostradzie i wjechać na nią dopiero w Byczynie.

Silbert chce też, żeby zarządca autostrady otworzył węzeł w Jeleniu, od którego zależy rozwój Jaworzna. W okolicy są ogromne tereny inwestycyjne i władze miasta boją się, że jeśli przedsiębiorcy nie będą mieli pełnego dostępu do autostrady, nie będą chcieli otwierać tam swoich firm. Z tego powodu parę lat temu z otwarcia centrum logistycznego w okolicach węzła zrezygnowała jedna ze spółek.

Zarządca autostrady nie chce się jednak na to zgodzić. Przekonuje, że otwarcie kolejnego węzła i punktu poboru opłat nie jest konieczne, bo miasto i tak jest dobrze skomunikowane z trasą, a zgodnie z umową koncesyjną węzeł ma być zamknięty. Gdyby Stalexport otworzył punkt poboru opłat w Jeleniu, musiałby wprowadzić tam niższe opłaty za korzystanie z autostrady. Teraz kierowcy, którzy chcą z niej swobodnie korzystać muszą dojechać do punktu w Brzęczkowicach i zapłacić pełną cenę za przejazd – 16 zł w jedną stronę.

Prezydent Jaworzna nie zamierza się z tym pogodzić. Niemal codziennie śle listy do ministra infrastruktury i wytyka niemal każde niedociągnięcie zarządcy autostrady. Pisze np. o nieświecących lampach, braku ekranów akustycznych przy autostradzie czy trudnych do sforsowania wyjściach ewakuacyjnych. W sądzie będzie walczył też o ujawnienie umowy na koncesję autostrady. Stalexport zaprzecza wszystkim zarzutom.

Jutro miasto ogłosi kolejny etap walki z Stalexportem. – Zawieramy sojusz z motocyklistami – zdradzają urzędnicy. Wiadomo jedynie, że prezydent i motocykliści wyślą wspólny list do premiera Donalda Tuska. „Nie podoba nam się, że ta sama taryfa za przejazd obowiązuje motocykle i wielkie paliwożerne samochody terenowe. Nie podobają nam się weekendowe korki na bramkach, nie podoba się to, że kartą płatniczą nie można zapłacić na wszystkich stanowiskach. Nie podoba nam się, że przejazd 8 kilometrów z węzła Jeleń kosztuje 8 złotych. (…) Obiecywano nam, że gdy autostradą będzie zarządzał prywatny koncesjonariusz, będzie taniej i lepiej. Dlaczego wyszło tak, że ten odcinek autostrady jest zarówno najdroższy w Polsce i jednocześnie najgorszy w Polsce? Zmieńcie koncesje, albo zmieńcie koncesjonariusza” – czytamy w liście.

To jednak nie koniec. Motocykliści mają ponownie walczyć na autostradzie o niższe opłaty. Podczas poprzednich akcji w ramach protestu płacili za przejazd jednogroszówkami. – Teraz będą płacić stu – i dwustozłotowymi banknotami. Zobaczymy Stalexport sobie z tym poradzi – mówi jeden z pomysłodawców protestu. Dodaje, że do nowego sojuszu będzie wciągać wszystkich niezadowolonych użytkowników autostrady.

Tagi: ,

Aktualności Jak płacić na autostradzie A4

Brak komentarzy »

Sprawdziliśmy na oficjalnej stronie internetowej zarządcy „a-czwórki”, spółki Stalexport Autostrada Małopolska SA i ze zdziwieniem stwierdziliśmy, że nie ma tam śladu jakiegokolwiek formalnego uregulowania sposobu wnoszenia opłat za przejazd wspomnianym szlakiem komunikacyjnym. Jest tylko lakoniczny zapis, iż „Bilet należy przekazać inkasentowi w punkcie poboru, w zamian kierowca otrzymuje wydruk kasowy, potwierdzający przejazd. Płatność może być dokonana przelewem bądź gotówką.” I tyle.

Postanowiliśmy nadrobić ten fatalny brak i opracować, całkowicie społecznie, krótki regulamin, jednoznacznie określający procedury, obowiązujące użytkowników autostrady A4 podczas uiszczania zapłaty.

1. Kierowca, podjedżający do punktu poboru opłat winien uprzednio całkowicie otworzyć szybę w samochodzie od strony swojego fotela oraz przygotować środki płatnicze w kwocie równej lub wyższej od ceny biletu za przejazd.
Reklama

2. W celu upłynnienia ruchu zabrania się wnoszenia opłat monetami o nominałach mniejszych niż 50 (słownie: pięćdziesiąt) groszy. Dopuszcza się częściową zapłatę monetami o niższych nominałach, ustalając następujące górne limity udziału tych monet w całej kwocie opłaty: monety jednogroszowe – 10 sztuk, dwugroszowe – 10 szt., pięciogroszowe – 10 szt., dziesięciogroszowe – 10 szt., dwudziestogroszowe – 10 szt. Łącznie nie więcej jednak niż 10 sztuk monet wszystkich wymienionych nominałów.

3. W przypadku wnoszenia opłaty bilonem, monety należy umieścić w zamkniętej dłoni i przekazać płynnym ruchem wprost do dłoni inkasenta.

4. W razie upuszczenia monet na jezdnię kierowca winien niezwłocznie je zebrać z podłoża, ponownie przeliczyć i, po usunięciu ewentualnych zanieczyszczeń, powtórzyć ww. operację przekazania inkasentowi.

5. Kierowca, płacący banknotem, winien ten banknot rozprostować i podać inkasentowi stroną awersową skierowaną ku górze, dla uniknięcia jakichkolwiek nieporozumień co do nominału.

6. Po przejęciu od inkasenta biletu za przejazd i ewentualnej reszty, kierowca kwituje ten fakt krótkim „dziękuję”, po czym, z chwilą podniesienia szlabanu, niezwłocznie opuszcza punkt poboru opłat. Niedopuszczalne jest wdawanie się z inkasentem w rozmowy, szczególnie krytykowanie wysokości opłat za użytkowanie autostrady. Informujemy, że inkasent nie jest upoważniony przez Spółkę do podejmowania z kierowcami jakichkolwiek dyskusji na ten temat.

7. Opóźnianie przebiegu poboru opłaty, zwłaszcza przez próby nawiązania zbędnego werbalnego kontaktu z inkasentem, przekraczanie ustalonego limitu monet o poszczególnych nominałach, zbyt długie przeliczanie reszty, studiowanie treści biletu za przejazd, będzie traktowane jako rozmyślne tamowanie ruchu na autostradzie.

8. Nieprzestrzeganie postanowień niniejszego regulaminu, a zwłaszcza pkt. 7, może być podstawą skierowania przez Spółkę do sądu powszechnego wniosku o ukaranie winnego wykroczenia kierowcy.

interia.pl

Tagi:

Aktualności Prawo jazdy na motocykle – nowe przepisy prawne.

1 komentarz »

Doświadczeni kierowcy mogą cieszyć się z liberalizacji przepisów. Obecnie, jeśli uzbierają 24 punkty karne za wykroczenia drogowe, tracą prawo jazdy i muszą zdać powtórny egzamin. Projekt Ministerstwa Infrastruktury – przyjęty wczoraj przez rząd bez zmian – zakłada, że jeśli zdarzy się to nam po raz pierwszy, będziemy tylko musieli przejść płatny kurs reedukacyjny o bezpieczeństwie drogowym. To, jak dokładnie będzie wyglądał, ma dopiero doprecyzować ministerialne rozporządzenie.

Po zdanym kursie rozpocznie się pięcioletni okres próbny, w ciągu którego nie będziemy mogli przekroczyć limitu 24 punktów. W przeciwnym razie stracimy dokument i będziemy musieli udać się na regularny kurs prawa jazdy oraz zdać egzamin, tak jak początkujący.

Nowy blankiet będzie miał nową datę wydania. Co może mieć znaczenie przy ubezpieczeniach – niektórzy ubezpieczyciele mają zniżki dla kierowców z wieloletnim doświadczeniem.

Świeżo upieczony kierowca będzie musiał naprawdę uważać. Według projektu, jeśli przez dwa lata od otrzymania prawa jazdy popełni dwa wykroczenia drogowe, czeka go kurs doszkalający (jego zakresu jeszcze nie określono). Po kolejnym wykroczeniu straci dokument (czyli znów kurs i egzamin). Dodatkowo przez pierwszy rok spędzony za kółkiem nie będzie można zarabiać jako kierowca.

Nowością jest wymóg posiadania prawa jazdy kategorii AM dla fanów popularnych quadów. Jeśli ustawa wejdzie w życie, tę kategorię będą musieli posiadać także motorowerzyści. Będzie można się o nią starać dopiero w wieku 14 lat (obecnie 13 lat).

18-latkowie mogą zapomnieć o jeździe na harleyu rodem z kultowego filmu Easy Rider z Dennisem Hopperem. Dla nich dozwolony będzie tylko motocykl o mocy nie większej niż 50KM. Prawo jazdy na motory o dużej mocy przewidziano dopiero dla 24 latków.

Teraz ustawa trafi do Sejmu. Rząd liczy, że wejdzie w życie w tym roku.

Wzorem była Austria

Mikołaj Karpiński, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury: – Stopniowanie dochodzenia młodych kierowców do pełni uprawnień poprawi bezpieczeństwo na drogach. System ten sprawdził się np. w Austrii. Szczególną uwagę poświęciliśmy najmłodszym. Doskonale pamiętamy doniesienia medialne o śmiertelnych wypadkach dzieci jeżdżących na quadach z wiosny zeszłego roku. Użytkownicy tych pojazdów powinni mieć choć elementarne przeszkolenie i znać przepisy drogowe.

not. eric

źródło: „METRO”

Aktualności Stalexport ściga motocyklistów płacących jednogroszówkami

Brak komentarzy »

Pod koniec zeszłego roku motocykliści skrzyknęli się i kilka razy zablokowali ruch na autostradzie A4. Protestowali w ten sposób przeciwko opłatom za przejazd, które w przypadku jednośladów są takie same jak aut osobowych i ciężarówek. – Opłaty powinny być niższe, bo jednoślady nie niszczą drogi tak jak inne pojazdy – argumentowali motocykliści, którzy wpadli na oryginalny pomysł i płacili za przejazd A4 jednogroszówkami. Jednemu z uczestników protestu zajęło to… 27 minut.

Do sądów trafiły łącznie 33 wnioski o ukaranie protestujących kierowców. – Poinformowaliśmy policję o 27 przypadkach ewidentnego, zamierzonego tamowania ruchu i sześciu przypadkach łamania przepisów o ruchu drogowym takich jak spacerowanie po autostradzie czy grupowe leżenie na środku jezdni – mówi Alicja Rajtar, rzeczniczka Stalexportu.

Pierwsza rozprawa odbędzie się w najbliższy poniedziałek w Krakowie. Michał Rzegost, jeden z motocyklistów, zdaniem policji tamował ruch na A4, bo „opuścił pojazd i pieszo poruszał się po autostradzie”. – Była ogromna kolejka, więc musiałem wyłączyć motocykl i pchać go w kierunku bramek. Nie tamowałem ruchu – tłumaczy. Przekonuje, że Stalexport, nasyłając na protestujących motocyklistów policję, próbuje ich zastraszyć. – Ale się nie damy – zapewnia.

Gazeta Wyborcza
Tomasz Głogowski, Katowice

Fundacja „DUAE ROTAE” oferuje wszystkim motocyklistom bezpłatną pomoc prawną w związku z opisanym powyżej problemem. Osoby chętne do skorzystania z naszej pomocy proszone są o pilny kontakt najlepiej mailowy z naszą fundacją.

Tagi: ,

Prawo Wszyscy się zmieścimy

Brak komentarzy »

Świat Motocykli wspólnie z redakcją Wysokich Obrotów, dodatku motoryzacyjnego Gazety Wyborczej, zadaliśmy pytanie, które od pewnego czasu nurtuje wszystkich uczestników ruchu drogowego:

Czy motocykliści mają prawo przeciskać się w pomiędzy sznurami samochodów stojącymi w korku i czy mogą w ten sposób wyprzedzać? Kto jest winny, jeśli kierowca poruszając się w ramach jednego pasa ruchu, nagle zmieni kierunek (np. omijając dziurę w asfalcie) i zderzy się z wyprzedzającym go motocyklistą?

Odpowiada podinspektor Krzysztof Burdak, szef sekcji Ruchu Drogowego krakowskiej Komendy Miejskiej Policji:

Wielu kierowców nie zna i nie respektuje praw motocyklistów. Co ważne, motocykliści nie potrzebują do wyprzedzania całego wolnego pasa (zresztą podobnie jak samochody). Motocykle przeciskając się środkiem pomiędzy stojącymi bądź poruszającymi samochodami, nie naruszają przepisów! Kodeks drogowy opisuje dokładnie taką sytuację: ,,Uczestnik ruchu może wyprzedzać prawą stroną jeśli porusza się w terenie zabudowanym drogą o dwóch pasach w jednym kierunku i poza miastem, jeśli jedzie drogą o trzech pasach w jednym kierunku”. Ten przepis dotyczy wszystkich pojazdów. Oczywiście motocykliści powinni zachować szczególną ostrożność, przestrzegać znaków drogowych (zakaz wyprzedzania, linia ciągła itp.) i zachować bezpieczny odstęp, jednak nie jest on określony. Tymczasem kierowców aut przepisy zobowiązują do zachowania metrowego odstępu podczas wyprzedzania motocykla.

Dlatego jeśli kierowca, który poruszając się w ramach jednego pasa ruchu, nagle zmieni kierunek (np. omijając dziurę w asfalcie) i zderzy się z wyprzedzającym go motocyklistą, ponosi winę za zdarzenie. Nawet jednak gdy motocyklista nie łamie przepisów, powinien pamiętać, że (szczególnie jadąc ze znaczną prędkością) może zostać niezauważony bądź dostrzeżony dopiero w ostatniej chwili przez kierowcę samochodu. Dlatego tak ważne są wzajemne zrozumienie i ostrożność wszystkich uczestników ruchu.

A więc jednak można przeciskać się między autami, pamiętając jednak o ograniczeniach prędkości! Redakcyjnymi siłami wpadliśmy na pomysł nowego „znaku drogowego”, który ma propagować nowe standardy na naszych drogach. Marzy nam się, aby wzorem paryskiej obwodnicy również na polskich drogach znalazło się miejsce dla motocyklistów. Wystarczy, że samochody na obu pasach ,,odsuną się” bardziej od siebie, a my znajdziemy już miejsce i jakoś się tam zmieścimy. Oczywiście akcja dotyczy jedynie motocykli bez wózków bocznych.

Świat Motocykli

Wszyscy się zmieścimy

Prawo Przerabienie 125cc na 50cc – legalnie?

Brak komentarzy »

Fundacja „DUAE ROTAE” otrzymała informację dotyczącą praktyki stosowanej przez prokuraturę w sprawie posługiwania się dokumentem – dowód rejestracyjny – stwierdzającym inną niż rzeczywista pojemność skokowa pojazdu. Sprawa dotyczy dość częstej praktyki rejestrowania na „pięćdziesiątkę” pojazdów o pojemności większej lub znacznie większej.

W ocenie naszej jak i praktycznie wszystkich prawników z jakimi rozmawialiśmy zarejestrowanie pojazdu o pojemności powiedzmy 125 cm3 jako motorower – czyli do 50 cm3 jest przestępstwem potwierdzenia nieprawdy lub wyłudzenia potwierdzenia nieprawdy. Posługiwanie się natomiast dowodem rejestracyjnym takiego pojazdu jest także przestępstwem.

Dotarliśmy jednak do sprawy, która potoczyła się na szczęście dla jej bohatera zupełnie odmiennie. Otóż bohater ten zupełnie szczerze bez najmniejszych skrupułów przyznał w sądzie, iż poruszał się motocyklem SUZUKI o pojemności 125 cm3 ale był on zarejestrowany na 50 cm3. Powtórzył to kilkakrotnie z rozbrajająca szczerością, iż gdyby pojazd był zarejestrowany na 125 cm3 to nie mógłby nim jeździć ze względu na brak uprawnień ale skoro miał dowód gdzie napisano wbrew prawdzie, iż jest to tylko 50 cm3 to jeździł tak kilka lat.

Sprawą tą zainteresowała się prokuratura, bo jak wywodziliśmy wcześniej, takie postępowanie wiązać się powinno z odpowiedzialnością karna. Tak przynajmniej sądziliśmy do tej pory. Okazało się, iż nasze sądy jak i prawników których pytaliśmy są chyba błędne.

Po miesiącu zastanawiania się nad sprawą Prokuratura Rejonowa w Dzierżoniowie dnia 26 maja 2008 roku, sygn. akt 1 Ds. 657/08 wydała postanowienie w którym jednoznacznie stwierdziła, iż w omawianym przypadku brak jest danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czyny zabronionego.

Co to oznacza dla wszystkich, którzy jeżdżą tak naprawdę wbrew prawu na motocyklach o pojemności większej niż 50 cm3 – oznacza tyle, że mogą to robić nadal. Nie tylko jeździć nawet jeśli nie mają uprawnień, ale rejestrować 125-tki na 50-tki. Ciekawe czy Prokuratura Rejonowa w Dzierżoniowie widzi jakaś granicie do jakiej można tak postępować, może 500 cm3 też da się zarejestrować na 50 cm3 i „śmigać” bez prawa jazdy do woli.

Niestety ale ten sposób myślenie zupełnie infantylny i błędny może doprowadzić do tragedii. Nie twierdzimy, iż jesteśmy zwolennikami podnoszenia wieku koniecznego aby uzyskać prawo jazdy kat. A. Jednak zupełnie czymś innym jest zabawa w „przerabianie” większych „skuterów” na mniejsze, a czymś innym zupełnie niekontrolowanie tego kto z jakimi umiejętnościami jeździ po drogach publicznych.
Po raz kolejny jesteśmy zaskakiwani liberalnym podejściem do prawa przez prokuraturę. Ale tak naprawdę to wydaje się nam, iż sprawa zajął się jakiś niedouczony prokurator i palnął głupstwo. Problem w tym, że to głupstwo nie zostało przez nikogo naprawione. Ale zawsze można podać takiego prokuratora na świadka, jeśli by się policjant przyczepił, że oto młody człowiek jedzie 125-tką zarejestrowaną na 50-tkę.

FDR

Dla przypomnienia:

motorower – pojazd jednośladowy lub dwuśladowy zaopatrzony w silnik spalinowy o pojemności skokowej nieprzekraczającej 50 cm3, którego konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do 45 km/h – kodeks drogowy

Kto wyłudza poświadczenie nieprawdy przez podstępne wprowadzenie w błąd funkcjonariusza publicznego lub innej osoby upoważnionej do wystawienia dokumentu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. – kodeks karny art. 272

Kto używa dokumentu określonego w art. 271 lub 272, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 – kodeks karny art. 273

Tagi:

Ostrzeżenia KINGWAY – skuter dla samobójców?

Komentarzy: 4 »

Fundacja „DUAE ROTAE” informowała wcześniej o przypadku Michała Starosty z Łodzi, który jadąc skuterem marki KINGWAY, tylko dzięki niebywałemu szczęściu uniknął poważnego wypadku. W skuterze – na prostej i równej drodze – urwało się koło. Zresztą niedługo później po wymianie koła, pękła rama. Sprawa ta była nagłaśniania przez miejscową prasę, skąd zostało zaczerpnięte sformułowanie „skuter dla samobójców”. Właściciel skutera próbował interweniować u importera, ten jednak sprawę zupełnie zignorował i ignoruje do dnia dzisiejszego. Po nieudanych próbach zwrócenia importerowi uwagi na duży w końcu problem, zwrócił się z prośbą do naszej fundacji o podjęcie interwencji.

Po próbach nawiązania kontaktu telefonicznego, jak i mailowego firma milczała. Zupełnie ignorując problem. Oczywiście w tym czasie promowała się na przykład na targach w Katowicach, jako profesjonalny sprzedawca z profesjonalną siecią serwisową. W ulotkach reklamowych możemy wielokrotnie przeczytać, iż „KINGWAY” to lider, profesjonalna obsługa i wiele innych pochwał. Niestety rzeczywistość, przynajmniej w odniesieniu do tego jednego przypadku, zupełnie odstaje od deklaracji importera. Okazuje się, iż importer zupełnie nie radzi sobie z takim zdarzeniem, poza straszeniem, iż poda nasza fundację do sądu za nagłośnienie sprawy. Sprawa musiała jednak zostać nagłośniona ze względu na zupełny brak zainteresowania importera zaistniałą wadą, zagrażającą zdrowiu i życiu użytkowników. Może być tak, że skutery marki „KINGWAY” są rzeczywiście idealne dla samobójców. Tego nie wiem, bo zarówno firma, jej prezes jak i rzekomy prawnik milczą i są generalnie nieosiągalni. Odbyło się nawet jedno kurtuazyjne spotkanie importera z klientem, na które został jednak wysłany podrzędny pracownik nie mający nic do powiedzenia. Okazało się jedynie, iż KINGWAY wymienił uszkodzoną felgę i to w ich mniemaniu i odczuciu załatwia całą sprawę. Nie przeprowadzono żadnych badań czy nie jest to przypadkiem wina materiału lub wada produkcyjna.

Niestety takie postępowanie spotyka się z naszym zupełnym brakiem akceptacji. Z tego też względu zmuszeni będziemy do podjęcia szerokiej akcji informacyjnej dotyczącej marki KINGWAY. Zresztą akcja ta już częściowo została podjęta i spotkała się z dużym zainteresowaniem klientów i potencjalnych klientów. Firma deklarująca, iż jest największym polskim importerem skuterów, musi poważnie traktować użytkowników tych skuterów. Niestety w chwili obecnej można odnieść wrażenie, iż wszystko odbywa się na zasadzie „aby wyjechał za bramę”. Ciekawym też był fakt, iż kiedy na oficjalnej stronie KINGWAY, a dokładnie forum, zaczęły pojawiać się głosy krytyczne dotyczące sposobu serwisowania jak i jakości skuterów KINGWAY, forum to zostało błyskawicznie zamknięte.
Nie zostaje nam nic innego jak tylko firmie KINGWAY przypomnieć akcję serwisową KAWASAKI, kiedy się okazało, iż niektóre felgi przedniego koła w modelach ZX10R mogą ulec uszkodzeniu podczas normalnego użytkowania. Wielka akcja serwisowa przeprowadzona także w Polsce, polegała na wymianie wszystkich zakwalifikowanych felg. Były to ogromne koszty dla producenta i importera. Ale świadczyło to właśnie o profesjonalizmie firmy. Różnica jest taka, iż wsiadając na pojazd KAWASAKI można czuć się bezpiecznie. Wsiadając na pojazd KINGWAY bezpiecznie czuć już się nie można, skoro firma tak zignorowała jednego klienta może zignorować każdego innego, a także każdy inny problem.

W chwili obecnej Fundacja „DUAE ROTAE” odradza produkty firmowane marką KINGWAY. W ramach działań statutowych fundacja rozpoczyna akcję informacyjną dotycząca poruszanego problemu. Importerowi zaś przypominamy, że zgodnie z prawem ponosi odpowiedzialność za wprowadzenie na rynek produktu niebezpiecznego.

Kingway

Tagi: , ,

Prawo Kask po wypadku

Brak komentarzy »

Kiedyś zgłosił się do nas motocyklista, który zadał dość oczywiste pytanie, co ma zrobić z kaskiem po wypadku. Kask wizualnie nie był zniszczony, był jedynie porysowany. Odpowiedz na to pytanie wydaje się intuicyjna i zna ją każdy motocyklista. Wymienić na nowy. Problem polegał jednak na tym, iż za nowy kask miało zapłacić PZU, a dla nich ta sprawa nie była prosta i jasna – pewno tak było łatwiej i dłużej.

Powstał, zatem problem, jakich argumentów merytorycznych użyć, aby przekonać PZU i aby nie były to argumenty „bo tak mówią koledzy”. Jak wiadomo „przyjazne” motocyklistom PZU ich nie wysłucha i odszkodowania nie wypłaci. Krążące natomiast po różnych formach interntowych opowiadania „za siódmej góry” jak to PZU na swój koszt przeprowadzić ma badania u producenta i udowodnić, że kask nadaje się do dalszego bezpiecznego użytku – są historiami wyssanymi z palca. Bajkopisarze tworzący takie historie zamiast doradzać motocyklistom powinni raczej odwiedzać www.bajki.pl niż fora motocyklowe. Jest bezwzględna zasadą naszego prawa, iż to osoba domagająca się odszkodowania musi swoją szkodę udowodnić i żaden zakład ubezpieczeń nie będzie na swój koszt wykonywać ekspertyz czy badań.

Kiedy już przestaniemy wierzyć w bajki trzeba zastanowić się jak odpowiedzieć na pytanie dlaczego kas ma być wymieniony a nie naprawiony czy lakierowany. Oczywiście nie będziemy to opisywać fizyki zderzeń i zachowań się kasku. Po prostu sprawdzimy, co mówią na ten temat producenci, oni przecież wiedzą najlepiej. Jak się okazało zasady postępowania są praktycznie dla wszystkich producentów takie same (SHOEI, ARAI, HELD, AGV, AIROH, ….) KASK NAWET PO NAJMNIEJSZYM UDZERZENIU MUSI BYĆ WYMIENIONY NA NOWY!!!

Według instrukcji producentów każdy kask zaprojektowany jest do absorbcji jednego i tylko jednego uderzenia! Jeśli miałeś choćby najmniejszy wypadek i kask ochronił twoją głowę (uderzył nawet lekko w podłoże lub inny obiekt), nie nadaje się on do dalszego użytkowania i musi być wymieniony na nowy. Skorupa kasku zaprojektowana jest w taki sposób, aby energię punktowe uderzenie rozprowadzić na dużo większej powierzchni. Nawet, jeśli kask nie wykazuje, zewnętrznych oznak uszkodzenia (pęknięcia, zadrapań, zarysowań, ….) jego wewnętrzna struktura spełniła swoje zadanie i kask zakończył swoje życie. W takim wypadku kask powinien zostać zniszczony w sposób fizyczny i wymieniony na nowy.

Także wbrew sugestią niektórych „znawców” kask nie może być pod żadnym pozorem naprawiany, skorupa kasku musi stanowić jednolitą powierzchnię. Każda choćby najmniejsza modyfikacja, sklejanie jest niedopuszczalna i oznacza zmianę właściwości fizycznych – kask po prostu przestaje spełniać swoje zadanie i nie chroni. Zabronione jest także malowanie czy przemalowywanie. Powłoka skorupy kasku składa się z wielu warstw różnych pod względem chemicznym. Zastosowanie nieodpowiednich farb często prowadzi do reakcji chemicznej pomiędzy powłoką kasku a nieodpowiednią farbą, co w konsekwencji oznacza obniżenie własności ochronnych kasku.

Nie ulega, zatem wątpliwości, iż kask po choćby najmniejszym wypadku należy wymienić na nowy. Nie jest to sprawa chęci czy dobrej woli tylko podstawowy wymóg bezpieczeństwa, który musi być bezwzględnie przestrzegany. Zakłady ubezpieczeń, które nie chcą wypłacić odszkodowania za tak zniszczone kaski pokazują po prostu swoją ignorancję i brak kompetencji pracowników, którzy decydują o tak istotnych sprawach.

W Niemczech gdzie ruch motocyklowy i świadomość są znacznie bardziej rozwinięte, odszkodowanie za uszkodzony kask jest jednym z najłatwiejszych do otrzymania. Jest to sprawa oczywista i nie podlegająca dyskusji. Inną sprawą jest, iż niektóre kaski nawet bez uderzenia, wypadku, modyfikacji są niebezpieczne i ich używanie to jawne igranie ale cóż to już jest wybór klientów.

LC

Dziękujemy firmie SHOEI i HELD za udostępnienie informacji na temat zasad postępowania z kaskami.

Biznes i Motocykle – czerwiec 2005
kask_po_wypadku

Tagi: ,